federacja zielonych

www.zieloni.w.pl

POLSKI MINISTER ROLNICTWA PRZECIWKO JASKÓŁKOM - niefortunne rozporządzenie zakłócające równowagę ekologiczna oprócz wyginięcia gatunku jaskółek pod pozorem higieny sprowadzi na polskie wsie plagę owadów pozbawionych naturalnego wroga i epidemie chorób...

Polacy obawiają się jarzma korporacji agrobiznesu Wejście do Unii Europejskiej umiejscawia Polskę ponownie w sercu Europy, ale drobni rolnicy obawiają się marginalizacji - Felicity Lawrence, The Guardian, 29 kwietnia 2004 http://www.guardian.co.uk/international/story/0,3604,1205444,00.html

ŚMIERDZĄCY SENATOR - przez media przetoczyła się historia nadużyć senatora Stokłosy, którego zakłady "utylizacji" odpadów pozwierzęcych od wielu lat zatruwają okolice. Niesamowita historia osoby, która łamiąc prawo i działając na szkodę społeczną strerroryzowała okolice, ubezwłasnawalniając policję , wymiar sprawiedliwości, inspekcje, urzędy, instytucje kontrolne i ...MEDIA Przerażającym faktem jest, że SENATOR MOŻE BYĆ OSOBA ODPOWIEDZIALNĄ (A NA PEWNO BEZPOŚREDNIO ZAINTERESOWANĄ) W UTRZYMYWANIU ABSURDALNEJ SYTUACJI, ŻE W POLSCE NIE MA NORMY CZY PRZEPISÓW OGRANICZAJĄCYCH I OKREŚLAJĄCYCH UCIĄŻLIWOŚĆ ZAPACHOWĄ. TA SWOISTA "LUKA W PRZEPISACH" ZAPEWNIA PRZECIEŻ WYMIERNE ZYSKI OKREŚLONYM OSOBOM - PODOBNIE JAK NP. W PRZYPADKU BUDOWY SPALARNI ŚMIECI BRAK W POLSCE PRZEPISÓW OKREŚLAJĄCYCH EMISJE RAKOTWÓRCZYCH SUBSTANCJI POWSTAJĄCYCH PRZY SPALANIU (DIOKSYN) SKUTKUJĄCY POMIJANIEM NAJKOSZTOWNIEJSZEJ CZĘŚCI SPALARNI ŚMIECI ZWIĄZANEJ Z FILTRAMI, OCZYSZCZANIEM I ZABEZPIECZENIEM SZKODLIWYCH EMISJI I ODPADÓW, BĘDĄCEJ PRZYCZYNĄ, ZE TECHNOLOGIA SPALANIA ŚMIECI UZNANA ZA SZKODLIWĄ I EKONOMICZNIE NIEOPŁACALNĄ Z KRAJÓW UNII EUROPEJSKIEJ ORAZ NP. USA I KANADY PRÓBUJE PRZENOSIĆ SIĘ DO KRAJÓW GORZEJ ROZWINIĘTYCH, WYKORZYSTUJĄC LUKI W PRAWIE, SŁABE PRZESTRZEGANIE ORAZ KORUPCYJNE ZALEŻNOŚCI CHARAKTERYSTYCZNE DLA SPADKU PO SYSTEMACH TOTALITARNYCH.

Czy świnie szkodzą środowisku? (...) produkcją wieprzowiny idzie często w parze zanieczyszczenie środowiska (...) wielkie fermy są poważnym zagrożeniem dla środowiska. Powstają w nich ogromne ilości gnojowicy i obornika, które są wyrzucane bądź wylewane na pola. Powoduje to zanieczyszczenie gleby i wód. Uciążliwe dla otoczenia są też odory i hałasy (...) w powietrzu obecne są wirusy, bakterie i grzyby, które mogą mieć znaczenie przy powstawaniu chorób alergicznych i zakaźnych. (...) dla przyrody groźne są nie tylko duże fermy, ale również małe gospodarstwa rolne. - Na terenie Parku Krajobrazowego Dezyderego Chłapowskiego w okolicach Kościana 64 proc. gospodarstw nie przechowywało gnojowicy w specjalnych pojemnikach, a 60 proc. składowało nie zabezpieczony obornik bezpośrednio na polach (...)

Kaszanka z robakami od Smithfielda - w jednym z supermarketów w Sosnowcu ....

Zapraszam do dyskusji i nadsyłania opinii na ten temat - e-mail: : fzbialystok@wp.pl

POLSKI MINISTER ROLNICTWA PRZECIWKO JASKÓŁKOM - powołując się na względy higieny Minister Rolnictwa wydał Rozporządzenie stanowiące, że do budynków, w których prowadzi się hodowlę zwierząt gospodarczych nie powinny mieć możliwości dostania się inne zwierzęta, w tym dziko żyjące. Zamysł niby szlachetny, uderza jednak w jaskółki, z których jeden gatunek z trzech występujących w Polsce (jaskółki dymówki) w 99,9% upodobał sobie właśnie wiejskie stodoły i obory jako miejsce do zakładania gniazd. Być może lepiej byłoby, gdyby jaskółki zakładały gniazda gdzie indziej. Niestety, np. 99.9% polskich "lasów" to "plantacje desek", w których "drzewa" nie przekraczają wieku tzw. "rębności" (np. ok. 70 lat), brak też )jak w naturalnym lesie) drzew upadłych, które (oprócz dziupli starych drzew) stanowią kryjówkę zwierząt. Co ciekawe, przeciwko rozporządzeniu (oznaczającemu faktycznie zagładę polskich jaskółek), zaprotestowali głównie...rolnicy, którym jaskółki nie kojarzą się tylko z ludowym wierzeniem o szczęściu czy przepowiadaniu pogody przez jaskółki, czy lokalnym, unikalnym folklorem dzikiej, polskiej przyrody, lecz czysto praktycznym stwierdzeniem, że tam gdzie występują jaskółki, mało jest np. much i innych owadów uważanych za szkodniki i pasożyty bydła, którymi faktycznie jaskółki się żywią. Istnieje ryzyko, że wzorem totalitarnych i ('ludowych") Chin, które przekonały się, że po "wytępieniu plagi" wróbli chińskie wsie nawiedziły plagi owadów pozbawionych naturalnego wroga, powodując straty niepowetowanie większe, polskim wsiom (w wyniku zakłócenia równowagi ekologicznej) grozi plaga np. much roznoszących znacznie poważniejsze choroby niż jaskółki i epidemie chorób. Lekarze weterynarii (na których spoczywa obowiązek nadzoru nad warunkami higienicznymi hodowli oświadczyli, że na wymagania niefortunnego rozporządzenia (którego stosowanie przyniesie więcej szkody niż pożytku) patrzeć będą "z przymrużeniem oka" (fikcyjne, nonsensowne prawo staje się "polska specjalnością"?). Co ciekawe, prawodawstwo Unii Europejskiej (na które powoływał się minister) nie reguluje tej kwestii... Czy o swój los obawiać powinny się także bociany, psy, koty itp. ?

ŚMIERDZĄCY SENATOR - przez media przetoczyła się historia nadużyć senatora Stokłosy, którego zakłady "utylizacji" odpadów pozwierzęcych od wielu lat zatruwają okolice. Niesamowita historia osoby, która łamiąc prawo i działając na szkodę społeczną strerroryzowała okolice, ubezwłasnawalniając policję , wymiar sprawiedliwości, inspekcje, urzędy, instytucje kontrolne i ...MEDIA nie wyszła by na jaw, gdyby nie prawdopodobnie "przepychanki" wokół braku poparcia opozycji dla kandydata na premiera SLD Marka Belki - senator był prawdopodobnie dobrym celem do medialnego ataku będącego przestrogą szczególnie dla polityków ... PSL, zgodnie z zasadą, że "publiczne media" na usługach "grupy trzymającej władzę" są jej narzędziem w zniekształcaniu rzeczywistości. Podobnie jak telewizja TVN atakująca sieć sklepów "Biedronka", która nie zdecydowała się na emisję reklam w tej stacji, nie interesuje się za to podobnymi nieprawidłowościami w innych sklepach, które np. takie reklamy wykupują... Przerażającym faktem jest, że SENATOR MOŻE BYĆ OSOBA ODPOWIEDZIALNĄ (A NA PEWNO BEZPOŚREDNIO ZAINTERESOWANĄ) W UTRZYMYWANIU ABSURDALNEJ SYTUACJI, ŻE W POLSCE NIE MA NORMY CZY PRZEPISÓW OGRANICZAJĄCYCH I OKREŚLAJĄCYCH UCIĄŻLIWOŚĆ ZAPACHOWĄ. TA SWOISTA "LUKA W PRZEPISACH" ZAPEWNIA PRZECIEŻ WYMIERNE ZYSKI OKREŚLONYM OSOBOM - PODOBNIE JAK NP. W PRZYPADKU BUDOWY SPALARNI ŚMIECI BRAK W POLSCE PRZEPISÓW OKREŚLAJĄCYCH EMISJE RAKOTWÓRCZYCH SUBSTANCJI POWSTAJĄCYCH PRZY SPALANIU (DIOKSYN) SKUTKUJĄCY POMIJANIEM NAJKOSZTOWNIEJSZEJ CZĘŚCI SPALARNI ŚMIECI ZWIĄZANEJ Z FILTRAMI, OCZYSZCZANIEM I ZABEZPIECZENIEM SZKODLIWYCH EMISJI I ODPADÓW, BĘDĄCEJ PRZYCZYNĄ, ZE TECHNOLOGIA SPALANIA ŚMIECI UZNANA ZA SZKODLIWĄ I EKONOMICZNIE NIEOPŁACALNĄ Z KRAJÓW UNII EUROPEJSKIEJ ORAZ NP. USA I KANADY PRÓBUJE PRZENOSIĆ SIĘ DO KRAJÓW GORZEJ ROZWINIĘTYCH, WYKORZYSTUJĄC LUKI W PRAWIE, SŁABE PRZESTRZEGANIE ORAZ KORUPCYJNE ZALEŻNOŚCI CHARAKTERYSTYCZNE DLA SPADKU PO SYSTEMACH TOTALITARNYCH.

ZOBACZ TAKŻE:

IMPERIUM STOKŁOSY Pod Piłą, w rodzinnych stronach, w ogóle nie mówi się o senatorze. Bo strach...

www.polityka.onet.pl/162,1163206,1,0,2452-2004-20,artykul.html

Czy świnie szkodzą środowisku?

Ewa Nowaczyk Gazeta Wyborcza - Gazeta Wielkopolska środa 26 maja 2004 r.

Co czwarty kotlet, który ląduje na polskich talerzach, pochodzi z Wielkopolski. I byłaby to dobra wiadomość, gdyby nie fakt, że z produkcją wieprzowiny idzie często w parze zanieczyszczenie środowiska.

Wczoraj w Poznaniu odbyła się konferencja o przemysłowym tuczu trzody chlewnej. Większość prelegentów nie miała wątpliwości, że wielkie fermy są poważnym zagrożeniem dla środowiska. Powstają w nich ogromne ilości gnojowicy i obornika, które są wyrzucane bądź wylewane na pola. Powoduje to zanieczyszczenie gleby i wód. Uciążliwe dla otoczenia są też odory i hałasy wydobywające się z wielkoprzemysłowych ferm.

Przekonali się o tym m.in. mieszkańcy podpoznańskich Więckowic (gm. Dopiewo), gdzie swoją fermę ma Animex należący do największego na świecie hodowcy trzody chlewnej i przetworów wieprzowych - amerykańskiego koncernu Smiethfield Food Inc. Rocznie tuczy się tu ok. 42 tys. prosiąt. - Duża liczba zwierząt na niewielkiej powierzchni, jak np. w Więckowicach, jest źródłem biologicznego zanieczyszczenia powietrza - mówi Edward Wieland z poznańskiej Akademii Rolniczej. - Oznacza to, że w powietrzu obecne są wirusy, bakterie i grzyby, które mogą mieć znaczenie przy powstawaniu chorób alergicznych i zakaźnych. Dlatego też, dla bezpieczeństwa ludzi, odległość między fermą a zabudowaniami mieszkalnymi powinna w Więckowicach być większa przynajmniej o kilometr - dodaje.

- Gnojowicę i obornik należy wykorzystać jako nawozy rolnicze. Trzeba jednak uważać, żeby nie przedawkować, bo wtedy zniszczymy środowisko - mówi prof. Lech Ryszkowski z Zakładu Badań Środowiska Rolniczego i Leśnego PAN w Poznaniu. Ryszkowski zwraca uwagę, że dla przyrody groźne są nie tylko duże fermy, ale również małe gospodarstwa rolne. - Na terenie Parku Krajobrazowego Dezyderego Chłapowskiego w okolicach Kościana 64 proc. gospodarstw nie przechowywało gnojowicy w specjalnych pojemnikach, a 60 proc. składowało nie zabezpieczony obornik bezpośrednio na polach - relacjonuje Ryszkowski.

http://miasta.gazeta.pl/poznan/ 1,36001,2092468.html

Wysłał: Jurek Duszyński - dysponuję tematami konferencji. "Pomoc Ludziom i Zwierzętom" Ruch Społeczno-Ekologiczny tel. kom. 0 504 609 797 j.duszynski@rsepliz.most.org.pl www.zielonapolska.org.pl

Polacy obawiają się jarzma korporacji agrobiznesu Wejście do Unii Europejskiej umiejscawia Polskę ponownie w sercu Europy, ale drobni rolnicy obawiają się marginalizacji - Felicity Lawrence, The Guardian, 29 kwietnia 2004 http://www.guardian.co.uk/ international/story/0,3604,1205444,00.html

Dla polskiego ministra środowiska Krzysztofa Szymałka 1 maja oznacza akt "historycznej sprawiedliwości". Wejście jego kraju do Unii Europejskiej umiejscawia Polskę ponownie w sercu Europy, czyli tam, gdzie dla większości Polaków ona zawsze się znajdowała. Jej zmieniające się granice związane były z powstawaniem i upadkiem europejskich mocarstw, a obecnie "bycie w zjednoczonej Europie to powrót do tej samej rodziny narodów" mówi minister Szymałek.

Kluczowa rola kwestii polskiej w historii Europy to jednak nie jedyny powód, dla którego akcesja Polski jest dla Europy tak ważna - ziemie Polski to jeden z największych i najżyźniejszych obszarów rolniczych kontynentu.

Polska potencjalnie może grać dominującą rolę w rolnictwie europejskim. Biorąc pod uwagę fakt, że Wspólna Polityka Rolna pochłania połowę całego budżetu Unii i że polscy rolnicy od przyszłego tygodnia będą mieli swój kawałek wartego 30 miliardów funtów tortu, skutki rozszerzenia będą zapewne odczute przez społeczności wiejskie całej Unii.

Co więcej, amerykański agrobiznes wcześnie dostrzegł możliwości z tych faktów wynikające i jest gotowy użyć Polski jako przyczółka inwazji na lukratywne rynki Unii Europejskiej.

Co trzeci Polak mieszka na wsi. Polska ma małych i dużych rolników, a żywność to znacząca część eksportu tego kraju, ale w tym samym czasie w tutejszym rolnictwie stosuje się minimalne ilości środków agrochemicznych, ponieważ kraju nie było na nie stać. Ponieważ mówimy o milionach gospodarstw, zmiana na tutejszej wsi będzie zapewne szybka i dramatyczna.

Jeszcze w zaszłym tygodniu we wsi Kiełkowo - typowej małej wsi pod Poznaniem mało kto mógł coś powiedzieć konkretnego o korzyściach z dopłat unijnych. Ich małe domy ciągną się po obu stronach spokojnej drogi. Za domami roztacza się idylliczny widok jakby prosto z okładki bajek dla dzieci - na 56 budynków we wsi, 50 ma swoje gospodarstwo wraz z zabudowaniami z czerwonej cegły. Tam siano składowane jest obok drewna na opał, na którym koty chętnie wygrzewają się w wiosennym słońcu. Tu kury dziobią ziarno z zeszłych zbiorów, bociany stoją na zbudowanym na słupie gnieździe, a psy pilnują gospodarstw.

Każdy budynek mieści po kilka świń trzymanych dla mięsa i krów dających mleko, za którymi ciągną się rozkwiecone sady wisien i jabłoni oraz ogrody warzywne. Za nimi rozciąga się średniowieczna mozaika wąskich pól pszenicy. Polska nie jest krajem autostrad i wielkiej liczby samochodów - to kraj, który zachował jedną z najbogatszych bioróżnorodności w Europie. Przez dziesięciolecia ubóstwa zróżnicowanie rolnictwa było najpewniejszym sposobem zapewnienia żywności.

Pani sołtys Kiełkowa nazywa się Małgorzata Nawracała. Jej przodkowie gospodarzą tu od pokoleń, przetrwali najpierw cesarstwo prusaków, później niemiecką inwazję i wreszcie uniknęli sowieckiej w stylu kolektywizacji, która w Polsce rozwinęła się szczególnie w regionach byłych wielkich gospodarstw pruskich.

Pani Nawracała wraz mężem uprawia cebulę, ogórki i szparagi na eksport. Własną pszenicą karmi się tu zwierzęta, które z kolei dają nawóz do użyźniania pól. Jej sześć córek przychodzi codziennie ze szkoły z entuzjazmem dla nowej Europy, ale ona sama nie jest pewna co ta zmiana przyniesie. Jej gospodarstwo powinno otrzymać około 200 funtów subwencji rolnej rocznie (tylko około 100 złotych MIESIĘCZNIE - www.zieloni.w.pl) - "to nieźle", mówi z wzruszając ramionami.

Zgodnie z nowymi regulacjami Wspólnej Polityki Rolnej dopłaty te będą płacone nie do produkcji rolnej, ale na hektar upraw. (około 30 - 100 złotych MIESIĘCZNIE NA HEKTAR- www.zieloni.w.pl) Jednocześnie rolnicy z nowych krajów członkowskich otrzymają początkowo tylko 25% stawki dopłat w "starej" Europie. To Francuzi wspierani przez Polskę zablokowali bardziej radykalną reformę Wspólnej Polityki Rolnej, która mogła wzbogacić programy rolno - środowiskowe o więcej środków. Klęska tych proponowanych reform zachęci Polaków do porzucenie tradycyjnych metod rolnictwa, tych samych, do których tęskni wielu na zachodzie, po zdominowaniu "starej" Europy przez coraz bardziej kwestionowane intensywne rolnictwo.

Małgorzata Nawracała z mężem wie, że może otrzymać dodatkowe subwencje na specjalizację w uprawie, ale mówi: "w tej chwili w zróżnicowanym gospodarowaniu wszystko jest w równowadze, nie potrzebujemy prawie wcale kupować środków chemicznych. Jeżeli zmienimy tu coś, będziemy musieli kupować ich coraz więcej, będziemy zależeć od rynku czy dopłat. Nie wiedząc, jaką cenę dostaniemy w przyszłości możemy zwyczajnie zbankrutować."

Rzeczywiście oficjele z Polski i Brukseli są przekonani, że wielka ilość małych, tradycyjnych rolników splajtuje w Polsce. (To nawet oficjalny cel polityki rządu - pod pozorem "modernizacji" robi się wszystko, by gospodarstwa produkujące tylko na własny użytek i na niewielką lokalna sprzedaż zbankrutowały i zostały zastąpione przez kilkuset hektarowe fermy -większość dzisiejszych małych gospodarstw liczy średnio od 5 do 20 hektarów - www.zieloni.w.pl) Henryk Zatorski, Dyrektor Dolnośląskiej Izby Rolniczej, odpowiedzialnej za żyzne, pszeniczne tereny regionu Wrocławia, uważa, że mniej niż połowa rolników tutaj przetrwa.

"W naszym regionie, 40 tysięcy gospodarstw posiadających mniej niż siedem hektarów ziemi, upadnie. Wiele z tych gospodarstw zapewnia dochód dla czterech, pięciu osób, zatem będziemy musieli znaleźć pracę dla tych, którzy porzucą swoją ziemię. Nastąpi zwiększanie intensywności produkcji" - mówi Zatorski. (dlatego polityka rolna Unii Europejskiej jest absurdalna i zbyt kosztowna - podstawowym jej celem JEST PRZECIEŻ REGULACJA RYNKU POLEGAJĄCA NA ZWALCZANIU NADPRODUKCJI ŻYWNOŚCI POWODUJĄCĄ SPADEK CEN I OPŁACALNOŚCI - www.zieloni.w.pl)

Tadeusz Jakubowski posiada 150 hektarów, na których uprawia zboża, rzepak i kukurydzę wokół wsi Świątki. Nie używa dużych ilości środków chemicznych, wie, że będzie trudno konkurować ze "zorganizowanym kapitałem i agrobiznesem", ale jednocześnie uważa, że jego sposób gospodarowania to jest to, co konsument lubi najbardziej. Jakubowski nie spodziewa się problemów w Unii.

Rodzina Kumidajów w tej samej wsi ma małe gospodarstwo - tylko siedem hektarów i osiem osób do utrzymania. "Nie mamy dużego dochodu, ale jest on stały" - mówi Stanisław Kumidaj.

Intensywna produkcja rolnicza, której tak się obawiają, zmaterializowała się tydzień wcześniej w innej wsi: Kiełkowo. Jeden z jej mieszkańców zawarł umowę z Primą - fasadową firmą używaną przez największego producenta wieprzowiny na świecie - amerykańskiego giganta agrobiznesu - Smithfield Foods. Wielkie obiekty hodowli przemysłowej świń zostały tu zainstalowane, mogąc pomieścić 4500 świń, chociaż według mieszkańców wspomniany rolnik ma zezwolenie tylko na 150 zwierząt.

Intensywna hodowla świń niezwykle zanieczyszcza środowisko, wytwarza bogatą gamę ścieków w postaci gnojowicy, często skażonej antybiotykami, nadmiarem azotu, ciężkimi metalami. Cała wieś sprzeciwia się tej nowej chlewni przemysłowej ponieważ obawia się, że skazi ona ich wodę pitną, a ich samych doprowadzi do plajty. Właśnie mieszkańcy zebrali się w remizie by zdecydować, co robić z tą sprawą. Mieszkańcy są źli

Małgorzata Napierała próbuje przywołać do porządku 25 rozeźlonych mężczyzn. Tutejsi mieszkańcy zdecydowali się połączyć siły z kilkoma innymi wsiami, w których Smithfield i jego podwykonawcy rozpoczęli intensywny tucz zwierząt, gdzie zostali oskarżeni o nielegalne spusty odchodów, działanie bez wymaganych zezwoleń, powodowanie skażenie wody i powietrza, wywoływanie chorób.

Instytut Ochrony Zwierząt, amerykańska organizacja prowadząca kampanię przeciw fermom przemysłowym, monitoruje działania Smithfielda w Polsce - kraju o raczkujących strukturach demokratycznych i kiepsko egzekwowanym prawie. Według Instytutu jest tutaj o wiele łatwiej uzyskać zezwolenia na takie inwestycje, niż w starych krajach Unii.

Korporacje ponad narodowe nie mogą kupować polskich byłych PGRów, dlatego Smithfield nabył 70% udziałów byłego państwowego konglomeratu rolnego - Animexu i zaczął działać przy jego i innych podwykonawców pomocy. Zanim utracił nad firmą kontrolę, Polski rząd zainwestował w nią miliony dolarów, używając kredytu z Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju.

Polski reprezentant Instytutu Ochrony Zwierząt Marek Kryda uważa takie transakcje źle wróżą polskiemu środowisku naturalnemu i polskim rolnikom: "Dla nas jest to wielka chwila - spotkanie Wschodu z Zachodem, ale te amerykańskie korporacje wezmą unijne dopłaty i wyprą polskich chłopów. Nie chcemy tu zamieniać jednego Wielkiego Brata na drugiego."

Smithfield odpowiada, że może pomóc Polsce zostać jednym z najważniejszych producentów trzody chlewnej w Europie. Mówi też, że poniósł poważne straty bardzo inwestując w swoje polskie przedsięwzięcia, jego celem jest pomoc w zapewnieniu polskim rolnikom przyszłości na globalnym rynku oferując im dostęp do kapitału i nowych technologii.

Jego operacje w USA są certyfikowane zgodnie z międzynarodowymi systemami zarządzania środowiskiem i one także zostały użyte w Polsce w związku z "niedociągnięciami wykrytymi w 2003 roku w związku z brakiem formalnych zezwoleń na określonych naszych fermach". Przedstawiciel Primy ogłosił w tym tygodniu, że Prima nie będzie kontynuowała kontraktu w Kiełkowie.

Amerykańska korporacja Cargill, największy światowy handlarz ziarnem, również otworzył na południu Polski wartą dziesiątki milionów funtów fabrykę izoglukozy - rodzaj słodkiego syropu produkowanego z polskiej pszenicy, używanego do słodzenia napojów i słodyczy. Moce przerobowe tej jednej fabryki są większe niż wszystkich takich obiektów w Niemczech, Francji i Włoszech razem wziętych. Ponadnarodowe sieci hipermarketów dokonały ekspansji na rynku spożywczym Europy Środkowej także. Ocenia się, że będą kontrolować prawie 50% polskiego sektora hipermarketów w ciągu dwóch lat. Tesco, Carrefour, Auchan, Metro i Le Clerc - wszystkie ogromnie tu inwestowały. Małe sklepy protestowały z powodu powstałego dla nich zagrożenia.

Bezrobocie już osiąga ok. 20%, a w niektórych regionach szczególnie popegeerowskich dochodzi do 40%. Zmiany w rolnictwie odstręczyły wielu Polaków od poparcia dla Unii i spowodowało, że wkrótce po referendum unijnym grupa eurosceptyków znacznie wzrosła. Dodatkowo te same zmiany mogą zwiększyć i tak już wysokie bezrobocie.

Weteran Solidarności Rolników Indywidualnych - Marian Zagórny, prowadził protesty w obronie polskich gospodarstw rodzinnych. "Warunki wynegocjowane z Unią nie są korzystne. Grożą one wielu polskim rolnikom katastrofą - nie będzie już naszych rynków lokalnych" - mówi Zagórny.

Minister Środowiska jest bardziej optymistycznie nastawiony: "Oczywiście bezrobocie na wsi wzrośnie, ale jednocześnie następuje wzrost ekonomiczny. Jeżeli wyniesie 7% w skali roku, to ci ludzie znajdą pracę w miastach" - mówi minister Szymałek.

Mimo obecności na niedzielnych uroczystościach rozszerzenia Unii obecnego rządu jego dni są policzone. Trapiony przez skandale korupcyjne jego poparcie w sondażach spadło do poziomu poniżej 8% progu wymaganego dla partii do uzyskania jakichkolwiek miejsc w Parlamencie Europejskim w czerwcowych wyborach, dlatego premier zapowiedział rezygnację. Partią, która przewodzi w sondażach jest ultraprawicowa, nacjonalistyczna partia "Samoobrona" pod przywództwem Andrzeja Leppera, który uczynił przyszłość polskich chłopów jednym ze swych głównych haseł.

O zakładach Constar można m.in. przeczytać na stronie http://www.halat.pl/meatfactory.html Jurek Duszyński "Pomoc Ludziom i Zwierzętom" Ruch Społeczno-Ekologiczny 60-665 Poznań, ul. Lazurowa 14/74 tel. kom. 0 504 609 797 j.duszynski@rsepliz.most.org.pl www.zielonapolska.org.pl

Original Message ----- From: "Marek Kryda" <animalinst@poczta.onet.pl> To: <animalinst@poczta.onet.pl> Sent: Tuesday, April 27, 2004 8:03 AM Subject:

Kaszanka z robakami od Smithfielda "Fakt" opisuje nieprzyjemną niespodziankę pani Urszuli z Katowic, która w jednym z supermarketów w Sosnowcu kupiła cztery paczki "Kaszanki grillowej" z Zakładów Mięsnych Constar.

Ucieszyła się z dobrej ceny - 6,99 zł/kg, towar ważny do 27 kwietnia... Ale gdy rozkroiła kaszankę, ta zaczęła się... ruszać! - pisze dziennik.

Pani Urszula natychmiast zadzwoniła do redakcji "Faktu", mówiąc: "To skandal! Kupiłam kaszankę z robakami".

W Constarze nikt nie chciał uwierzyć w opowieść klientki. Gdy dziennikarze "Faktu" oświadczyli, że oni naprawdę widzieli te robale i pokazali je Inspekcji Handlowej w Katowicach. Dopiero ta informacja postawiła na nogi pół fabryki.

"Wyjaśnimy sprawę. To praktycznie niemożliwe, by w kaszance były robaki. Jeśli jednak rzeczywiście w niej są, to wycofamy całą partię ze sprzedaży" - poinformowała "Fakt" Agnieszka Krukowicz, specjalistka ds. jakości produkcji firmy.

Zapraszam do dyskusji i nadsyłania opinii na ten temat - e-mail: fzbialystok@wp.pl (opinie moderowane przez www.zieloni.w.pl)

Od: Do: FZ BIALYSTOK (WP) (fzbialystok@wp.pl) Wysłane: Temat:

Nie ma jeszcze żadnej opinii na ten temat.

PYTANIA DOTYCZĄCE INFORMACJI I PORAD NA TEMAT EKOLOGII, OCHRONY ŚRODOWISKA, CYWILIZACJI, ZDROWIA, SPOŁECZEŃSTWA, CYWILIZACJI, ZRÓWNOWAŻONEGO ROZWOJU PROSIMY KIEROWAĆ DO: Stowarzyszenie Federacja Zielonych w Białymstoku SIEDZIBA: ul. Rumiankowa 14/4 15 - 665 Białystok tel. (085) 66 11 434 BIURO: ul. Rumiankowa 20, 15 - 665 Białystok tel. (085) 66 11 812 ("ZIELONY TELEFON FEDERACJI ZIELONYCH") e - mail: fzbialystok@wp.pl

Zostań członkiem wspierającym Stowarzyszenia Federacja Zielonych w Białymstoku: wpłać składkę (20 pln) lub dowolną darowiznę (najlepiej przelewem na konto Stowarzyszenia: BANK OCHRONY ŚRODOWISKA ODDZIAŁ W BIAŁYMSTOKU nr r-ku: 24-1540-1216-2001-4405-0412-0001), otrzymasz ulotki, plakaty, foldery, nalepki, kolorowanki, biuletyny, koszulki itp.

Jeśli chcesz aktywnie zaangażować się w prace Stowarzyszenia Federacja Zielonych w Białymstoku po próbnym okresie członkowstwa wspierającego możesz zostać członkiem zwyczajnym: brać udział w szkoleniach, wycieczkach, praktykach, stypendiach, stażach, uzyskać możliwości pracy, (tworząc lokalny odział Stowarzyszenia Federacja Zielonych) doradztwa, nauki...

Zawarte powyżej stwierdzenia są subiektywnymi opiniami autorów, których ocenę i wiarygodność pozostawiamy czytelnikowi. Prezentujemy je zgodnie z prawem do swobody wypowiedzi i wolności posiadania własnych przekonań i poglądów. Zastrzegamy, że z tego powodu nie ponosimy jakiejkolwiek odpowiedzialności za faktyczne i domniemane szkody spowodowane (jakoby) poprzez przedstawienie tych subiektywnych przekonań i poglądów. W razie jakichkolwiek wątpliwości ZAMIESZCZAMY SPROSTOWANIA. KOPIOWANIE, REPRODUKOWANIE, POWIELANIE I WYKORZYSTYWANIE CZĘŚCI LUB CAŁOŚCI INFORMACJI ZAWARTYCH W TYM DOKUMENCIE W FORMIE ELEKTRONICZNEJ. MECHANICZNEJ CZY JAKIEJKOLWIEK INNEJ BEZ PISEMNEJ ZGODY WYDAWCY JEST ZABRONIONE I PODLEGA OCHRONIE PRAWA AUTORSKIEGO. WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE - RAFAŁ KOSNO I STOWARZYSZENIE FEDERACJA ZIELONYCH W BIAŁYMSTOKU (C) 2004 r. KOPIOWANIE, POWIELANIE W JAKIKOLWIEK SPOSÓB I W JAKIEJKOLWIEK FORMIE CAŁOŚCI LUB CZĘŚCI (W TYM TEKSTÓW, ZDJĘĆ, GRAFIK, WYKRESÓW, DANYCH ITD.) WYŁĄCZNIE PO UZYSKANIU PISEMNEJ ZGODY.